św. Kamila Baptysta. Najdrożsi Bracia i Siostry, niech Pan Was obdarzy pokojem! 19 lutego 2010 roku Benedykt XVI, na Konsystorzu publicznym, wpisał do Katalogu Świętych naszą siostrę, Klaryskę Kamilę Baptystę da Varano. Kanonizacja będzie miała miejsce na Placu św. Piotra 17 października roku 2010. Z prawdziwą radością, z
Kamil de Lellis - Święci - Adonai.pl. św. Kamil de Lellis. (1550 - 1614) Święty Kamil urodził się 25 maja 1550 r. Bucchianico, w zamożnej rodzinie de Lellis, w królestwie Neapolu. Rodzicami jego byli oficer Jan de Lellis i Kamila Compelli, łagodna, o miłosiernym sercu. Drogi życiowej Kamila nie da się zaliczyć do typowych.
Litania do św. Kamila Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas. Ojcze z nieba Boże – zmiłuj się nad nami. Synu Odkupicielu świata Boże – zmiłuj się nad nami. Duchu Święty Boże – zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.
MODLITWA . Przez wszystko do mnie przemawiałeś - Panie, Przez ciemność burzy, grom i przez świtanie; Przez przyjacielską dłoń w zapasach z światem, Pochwałą wreszcie - ach! - nie Twoim kwiatem I przez tę rozkosz, którą urąganie. Siódmego nieba tchnąć się zdaje - latem - I przez najsłodszy z darów Twych na ziemi,
. ks. Marek Wójtowicz SJW liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes (11 lutego) obchodzony jest Światowy Dzień Chorych, w którym modlimy się w ich intencji oraz tych, którzy się nimi opiekują. Przy tej okazji warto zapoznać się z mało znanym w Polsce włoskim świętym, Kamilem de Lellis (1550-1614), którego powołaniem była pomoc cierpiącym. W kalendarzu liturgicznym wspominamy go 14 lipca. Dzieciństwo i młodość Kamil przyszedł na świat 25 maja 1550 r. w Bucchianico, w Abruzzach we Włoszech. Jego matka, która urodziła go w późnym wieku, miała pewnej nocy sen: zobaczyła swego syna w otoczeniu mężczyzn z czerwonymi krzyżami na piersiach. Bardzo ją ten sen zaniepokoił. Martwiła się o przyszłe losy chłopca, obawiała się nawet, że może zostać przestępcą i zginie śmiercią tragiczną. Kamil, podobnie jak jego przodkowie, w wieku 17 lat zaciągnął się razem z ojcem do wojska, by walczyć przeciwko Turkom w Dalmacji, a potem w Tunisie w wojsku hiszpańskim. Prowadził dość światowe i burzliwe życie, co bardzo smuciło jego matkę. Tak jak ojciec, który wkrótce zmarł, chłopak miał porywczy i gwałtowny charakter. Otrzymany żołd tracił, grając w karty i kości. Gdy już nie miał nic, sprzedał nawet swój tytuł szlachecki. Stał się żebrakiem i musiał błagać napotkanych ludzi o kromkę chleba, by nie umrzeć z głodu. Z żebraka zakonnik Pewnego listopadowego dnia w 1574 r. Kamil poprosił o jałmużnę kapucyna z Manfredonii, a ten zatrudnił go przy budowie klasztoru. Przyszły święty chętnie się zgodził, widząc w tym wydarzeniu wyraźny znak od Boga, który wzywał go do nawrócenia. Z czasem młodzieńcowi coraz bardziej podobały się modlitwy i styl życia, jaki prowadzili zakonnicy. Był pod wrażeniem ich szczerej radości i codziennej pogody ducha. W ten sposób w sercu Kamila powoli rodziło się powołanie. Bóg z wielką delikatnością uwalniał go od grzesznych dążeń, dając w zamian pragnienie głębokiej modlitwy i świętości. 2 lutego 1575 r., kiedy Kamil wracał z klasztoru San Giovanni Rotondo, oddalonego od Manfredonii około 20 km, dokonał się przełom – zapragnął radykalnie zerwać ze swoim nieuporządkowanym życiem i postanowił wstąpić do kapucynów, by służyć jedynie Bogu. Szeroko otworzył swoje serce na działanie Bożej łaski. Odnawiająca się rana Po otrzymaniu habitu franciszkańskiego niezagojona rana na nodze, będąca pozostałością po jednej z bitew, zaczęła się odnawiać. Przyczyną był szorstki materiał habitu ocierający nogę. Z tego powodu Kamil musiał odłożyć planowane złożenie ślubów zakonnych. By leczyć ranę, udał się do Rzymu, do szpitala św. Jakuba. Tam zetknął się z wielkim cierpieniem wielu ludzi. Przebywał w tym szpitalu przez 4 lata. W tym czasie służył pomocą o wiele słabszym od siebie chorym, a Pan Bóg odkrywał przed nim nowe powołanie. Rzymski szpital coraz bardziej stawał się dla Kamila domem, w chorych zaś zakonnik spotykał cierpiącego Chrystusa, któremu pragnął służyć. Wkrótce Kamil de Lellis zaczął pełnić obowiązki ekonoma szpitala św. Jakuba w Rzymie. W tym czasie jego kierownikiem duchowym i spowiednikiem był św. Filip Neri. Kamil, troszcząc się o zapewnienie utrzymania chorym, odkrył, jak bardzo potrzebni są młodzi ludzie, którzy, podobnie jak on, wielkodusznie poświęciliby swoje życie, służąc chorym i cierpiącym. Zaczął myśleć o założeniu wspólnoty. Pomysł ten napotykał wiele przeszkód ze strony nieżyczliwych osób. Zniechęcony zakonnik chciał zrezygnować ze swego zamiaru, lecz wtedy przemówił do niego z krzyża Pan Jezus, pytając: Dlaczego martwisz się człowieku małej wiary? Idź naprzód! Ja będę z tobą. To przecież moje dzieło, nie twoje. Nowy zakon To mistyczne widzenie umocniło Kamila i pomogło jeszcze bardziej zawierzyć nowe dzieło Bożemu miłosierdziu. Rozpoczął studia w Kolegium Rzymskim prowadzonym przez jezuitów. W 1584 r. przyjął święcenia kapłańskie, stając się dla grupy młodzieńców pragnących iść w jego ślady mistrzem i przewodnikiem. Papież Sykstus V 18 marca 1586 r. zatwierdził wspólnotę założoną przez Kamila jako Stowarzyszenie Sług Chorych. Pozwolił też, by na zakonnym habicie nosili oni czerwony krzyż. Dnia 21 września 1591 r. Grzegorz XIV zatwierdził Zakon Kleryków Regularnych Posługujących Chorym, popularnie zwany kamilianami. Kamil de Lellis służył chorym nie tylko w Rzymie. Bardzo często odwiedzał różne regiony Włoch, niosąc pomoc cierpiącym i potrzebującym opieki, tak medycznej, jak i duchowej. Pod koniec życia sam ciężko zachorował. 14 lipca 1614 r. wycieńczony pracą ponad siły odszedł do Ojca w niebie. Już za życia wielu uważało go za świętego. Święty Robert Bellarmin SJ, gdy dowiedział się o jego śmierci, oświadczył, że miłość wypełniająca duszę Kamila zapewniła mu w niebie miejsce wśród serafinów. Kamila beatyfikował w 1742 r. Benedykt XIV. Ten sam papież kanonizował go w roku 1746. Ojciec święty Leon XIII w 1886 r. ogłosił św. Kamila de Lellis patronem wszystkich chorych i szpitali na całym świecie, a Pius XI powierzył jego niebiańskiej opiece cały personel medyczny. Za przyczyną św. Kamila de Lellis wypraszajmy chorym dar cierpliwości w znoszeniu słabości i cierpienia, by tak jak on umieli czerpać pociechę z krzyża Pana. Módlmy się też o nowych świętych lekarzy, pielęgniarki i pielęgniarzy, którzy widzieliby w ludziach chorych umęczonego Jezusa. O dobre przyjmowanie cierpień Boże ukochany, wzmocnij moją wiarę, abym w jej świetle rozumiał wielką tajemnicę cierpienia. Daj mi siły, abym umiał z cierpieniem walczyć i umiał je przyjmować, kiedy tak trzeba. O ile to możliwe, uchyl je ode mnie, od moich krewnych, od moich przyjaciół, a zwłaszcza od najbardziej nieszczęśliwych ludzi na ziemi, którzy nie mają żadnej pomocy z braku lekarzy, służby sanitarnej, lekarstw i warunków szpitalnych. O ile to możliwe... uczyń to, Jezu! Ale jeśli ześlesz mi krzyż – wielki czy mały, fizyczny czy duchowy – niechże potrafię go dźwigać, niech się pod nim nie załamię. Pomóż mi! Amen. ze zbioru „Modlitwy chorych”
Dzień Chorego. O sakramencie namaszczenia chorych, cierpieniu zastępczym i obchodach szczególnego roku jubileuszowego z o. Mirosławem Szwajnochem, wikariuszem prowincjalnym zakonu kamilianów rozmawia Klaudia Cwołek. Klaudia Cwołek: Czemu służy Dzień Chorego? O. Mirosław Szwajnoch: W kamiliańskich wspólnotach przeżywamy go zupełnie naturalnie, ponieważ jako zakon jesteśmy poświęceni służbie chorym. Celebrowanie Dnia Chorego wpisane jest w nasz charyzmat. Natomiast ważną rzeczą jest to, że także wiele parafii diecezjalnych wprowadziło te obchody. Widać to szczególnie w lokalnych sanktuariach maryjnych, w naszym regionie np. w Lubecku czy Turzy Śląskiej, gdzie zaprasza się w tym czasie ludzi chorych, osoby, które im posługują, czy rodziny, które mają u siebie chorych. Jan Paweł II, ustanawiając Dzień Chorego, wyraźnie powiedział, że ma on być okazją, kiedy przynajmniej raz w roku większość społeczeństwa zwraca uwagę na problemy człowieka chorego. Z drugiej strony daje on możliwość pogłębienia rozumienia sensu cierpienia i choroby w ich wymiarze nadprzyrodzonym. Należy postawić sobie pytanie, na ile taki dzień faktycznie służy pogłębieniu refleksji na temat cierpienia, choroby i kondycji człowieka chorego? Przy tej okazji dochodzimy do rzeczy kontrowersyjnej, z którą nie potrafię się zgodzić jako teolog i kamilianin, czyli tzw. hurtowego namaszczania chorych podczas nabożeństw w Dniu Chorego. W tym czasie do tego sakramentu niejednokrotnie podchodzą ludzie, którzy są zupełnie zdrowi, a także osoby niepojednane z Bogiem, niebędące w stanie łaski uświęcającej. W ten sposób zagubił się sens sakramentalnego znaku. Dlatego podkreślam, że ważną rzeczą w tym dniu jest uświadomienie sobie również, jaka jest rola tego sakramentu w całym procesie terapeutycznym. Co możemy zrobić, żeby cierpienie – gdy już nadejdzie – nie było przekleństwem, ale czasem łaski? Teologia wspomina o trzech aspektach cierpienia w wymiarze nadprzyrodzonym: oczyszczającym, uświęcającym i zbawczym. Konfrontacja z cierpieniem początkowo zawsze jest związana z szokiem. Bo my nie mówimy tutaj o grypie czy bólu zęba, chociaż to też jest duży dyskomfort i może być traktowany przez wielu jako poważna choroba. Ale taka choroba nie dotyka człowieka w głębi jego egzystencji. Dopiero choroba związana z niebezpieczeństwem utraty życia dotyka człowieka bezgranicznie. Na początku bardzo często nie potrafi sobie z tym poradzić, buntuje się przeciw chorobie, nieraz przeciw Bogu i dopiero z czasem może faktycznie zaistnieć taka przestrzeń, kiedy dopuści pytanie o Boga i o sens cierpienia. To jest wymiar oczyszczający, gdy chory dostrzega swój grzech i, czasami pierwszy raz w życiu, potrafi spojrzeć na swoje postępowanie i relacje z innymi, które zaczyna uporządkowywać. To jest szansa, którą oczywiście nie każdy potrafi wykorzystać. Tu dochodzimy do fantastycznej rzeczy, która wydarza się w wielu szpitalach i klinikach, zwłaszcza przed operacją czy po niej, gdy ludzie pragną pojednać się z Bogiem w sakramencie pokuty, czasami po wielu latach. Jako kapelan szpitalny mam doświadczenia takich spowiedzi, że ktoś przez 50 lat nie spowiadał się, a w momencie, gdy choroba przyszła i pierwszy bunt minął, zaczął myśleć nad swoim życiem, przeanalizował je i zakończyło się to decyzją, że chce pojednać się z Panem Bogiem. Dla kapelana jest to bardzo budujące. Natomiast pojednanie z człowiekiem czasem wygląda różne. Niekiedy chorzy piszą swoje testamenty. I nieraz przez nie dzielą najbliższych... Dla niektórych członków rodziny chorego mogą one być subiektywnie krzywdzące, jednak z perspektywy osoby umierającej są niezwykle ważne. Po etapie oczyszczenia, w chorobie może przyjść kolejny krok w przeżywaniu cierpienia – uświęcenie przez to, że łączę się z Bogiem, który jest święty. „Wpuszczam” Go i pozwalam Mu wejść do mojego życia, naznaczonego chorobą i cierpieniem. Uświęcenie polega na tym, że człowiek odnajduje drogę modlitwy i to też jest piękne. Dotychczas, nawet jeżeli ją praktykował, była to często modlitwa pośpiechu, rutyny, automatyczna, z przyzwyczajenia. Natomiast, gdy zaczynamy odczuwać cierpienie, to modlitwa, w tym także nasze prośby, stają się bardziej skonkretyzowane. To kolejna szansa zbliżenia się do Boga. A od modlitwy już niedaleka droga do przeżywania kolejnych sakramentów – od sakramentu pojednania, przez Eucharystię po namaszczenie chorych. W kolejnym etapie – który nazywamy zbawczym – teologia podpowiada człowiekowi choremu, że jego cierpienie może niejako dopełnić męki Chrystusa w dziele odkupienia. Czyli, że ofiarując swoją chorobę w cierpliwości Bogu, sprawia, że cierpienie nabiera wartości zbawczej. Jeżeli przeanalizowalibyśmy Biblię, to w pewnym momencie dziejowym pojawia się motyw tzw. cierpienia zastępczego. Sprawiedliwy sługa zaczyna cierpieć, aby inni mogli żyć. Ta myśl idealnie wpasowuje się w postawę człowieka chorego. Nie oznacza to bynajmniej, że odkupienie dokonane przez Chrystusa jest niepełne. Jest ono jednak stale otwarte na każdą miłość, która wyraża się w ludzkim cierpieniu. Przyjmuję cierpienie jako moją ofiarę miłości, aby zdrowi, także z mojej rodziny, najbliżsi, mogli cieszyć się nie tylko doczesnymi dobrami, ale nade wszystko zbawieniem. Na początku rozmowy Ojciec trochę krytycznie wypowiedział się o organizacji obchodów Dnia Chorego. Co w takim razie można zrobić, żeby nie była to tylko akcyjność i przywożenie chorych i starszych ludzi jednorazowo do kościoła? Ta akcyjność też jest dobra, absolutnie nie krytykuję takich praktyk, że urządzamy specjalne nabożeństwa z błogosławieństwem lurdzkim czy jakąś budującą nauką dla chorych. Ale uważam, że nie możemy się ograniczać do obchodów Dnia Chorego, zorganizowania specjalnej Mszy czy upieczenia ciasta. To jest okazja do tego, żeby w kościele dostrzec chorych, którzy są wśród nas i otoczyć ich opieką przez cały rok. Żeby nie czuli się odepchnięci od wspólnoty. Bo skoro oni są tą bardzo wartościową cząstką Kościoła, także Kościoła lokalnego, to nie możemy ich zauważać tylko raz w roku, robiąc dla nich jakąś jednorazową akcję. Powinniśmy ten dzień wykorzystać do przemyślenia parafialnego duszpasterstwa chorych, gdzie będzie miejsce zarówno dla księdza, ale także dla świeckiego szafarza Eucharystii i wolontariusza. Tak to widzę: jednodniowe celebracje powinny być początkiem szerszego dzieła. Jesteśmy w połowie trwającego Roku św. Kamila. Jak kamilianie go przeżywają w naszej diecezji? Jest to rok, ogłoszony dla całego świata z okazji 400. rocznicy śmierci św. Kamila, która przypada 14 lipca 2014 roku, dla podkreślenia znaczenia jego postaci. U nas, w Polsce jest to szczególnie potrzebne. Kiedy przed trzema laty robiłem analizę treści kilkunastu modlitewników przeznaczonych dla chorych, prawie w żadnym nie znalazłem wzmianki o św. Kamilu – patronie chorych i szpitali. Mamy więc okazję, żeby w naszym kraju, w tych diecezjach, gdzie kamilianie nie mają swoich klasztorów i nie prowadzą duszpasterstwa szpitalnego, ludzie mogli dowiedzieć się, że mają takiego niebiańskiego patrona. Na tę okoliczność przygotowujemy tłumaczenie i wydanie pism św. Kamila oraz biografii spisanej przez pierwszego towarzysza naszego założyciela, o. Sanzio Cicatellego. W związku z rokiem jubileuszowym ogłoszony jest także specjalny odpust związany ze św. Kamilem i naszym zakonem. Osoby zdrowe i mniej chore, które chciałyby go uzyskać, poza warunkami zwykłymi, muszą spełnić warunek szczegółowy, którym jest odbycie pielgrzymki do jednego z kościołów kamiliańskich, ewentualnie pod wezwaniem św. Kamila na całym świecie i odmówienie wezwań do Matki Bożej Uzdrowienie Chorych. W diecezji gliwickiej są to kościoły w Taciszowie, Tarnowskich Górach i Zabrzu oraz kaplice wszystkich placówek przez nas prowadzonych. Ten odpust zupełny mogą zyskać także osoby obłożnie chore, odbywając „duchową pielgrzymkę” z Maryją i ofiarując miłosiernemu Bogu swoje cierpienia. Żeby podkreślić wartość posługiwania chorym, tego odpustu mogą doświadczyć także osoby, które po pobożnym skupieniu przez kilka godzin będą służyć choremu tak, jakby służyły samemu Chrystusowi, zarówno w domu pomocy, jak i w zakładzie opiekuńczym czy w domu prywatnym. Rok jubileuszowy mobilizuje także nas, kamilianów, do jeszcze doskonalszego naśladowania św. Kamila i jeszcze większego zaangażowania w charyzmat służenia chorym i cierpiącym. Dzień Chorego w parafiach kamiliańskich Taciszów, parafia św. Józefa Robotnika – 11 lutego o – Eucharystia, sakrament namaszczenia chorych, błogosławieństwo lurdzkie. Tarnowskie Góry, parafia Matki Bożej Uzdrowienie Chorych – 11 lutego o – Różaniec, o – Eucharystia i modlitwy do Matki Bożej, sakrament namaszczenia chorych i błogosławieństwo lurdzkie. Zabrze, parafia św. Kamila – 9 lutego o – Eucharystia pod przewodnictwem bp. Gerarda Kusza z błogosławieństwem chorych, 11 lutego o – Różaniec, o – Eucharystia, sakrament namaszczenia chorych i błogosławieństwo lurdzkie.
„Nasza misja nie kończy się w chwili, gdy leki nie są już potrzebne. Musimy doprowadzić duszę do Boga. Katoliccy lekarze są bardzo potrzebni!” – pisała święta Joanna (Gianna) Beretta Molla otrzymała stopień doktorski z medycyny i chirurgii w 1949 r., później specjalizowała się w pediatrii, dołączając do swego brata w prywatnej klinice w Mesero. Swój zawód postrzegała jako służbę ciałom i duszom pacjentów: Wszyscy pracujemy, służąc człowiekowi. My, lekarze, pracujemy dosłownie nad człowiekiem. Wielką tajemnicą człowieka jest Jezus. Tak jak ksiądz może dotykać Jezusa, tak my dotykamy Jezusa w ciałach naszych pacjentów. Mamy możliwości czynienia dobra, których nie ma ksiądz. Nasza misja nie kończy się w chwili, gdy leki nie są już potrzebne. Musimy doprowadzić duszę do Boga, a nasze słowo ma pewien autorytet. Katoliccy lekarze są bardzo potrzebni!W czasie, gdy tylu lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników ochrony zdrowia wciąż poświęca tak wiele, by opiekować się ofiarami pandemii, prosimy św. Joannę o także:Jaką mamą była św. Joanna Beretta Molla?Modlitwa za wstawiennictwem św. Joanny za pracowników służby zdrowiaDroga św. Joanno, Ty, która wiedziałaś, że Chrystus jest obecny w każdym z Twoich pacjentów, która wybrałaś medycynę, aby Mu służyć, powierzamy Ci dziś pracowników służby Cię o szczególną pieczę nad tymi, którzy nie znają Chrystusa, błagając Ducha Świętego, aby napełnił ich serca miłością, którą jest Cię, pocieszaj tych, którzy są chrześcijanami. Niech nie tracą z oczu Boskiego Zbawiciela, niech nigdy nie zapominają, że jest On obecny – przy nich i przez która dobrze wiedziałaś, co znaczy łączyć pracę z życiem rodzinnym, opiekuj się rodzinami naszych lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników służby zdrowia. Niech wiedzą, że w swojej hojności również służą się za pracownikami służby zdrowia, którzy są chorzy na ciele lub duszy, udręczeni wysoką ceną, jaką ich ciała i dusze płacą za pomoc Boga, aby przyjął dusze zmarłych pracowników służby zdrowia w swoje ojcowskie Joanno, módl się za nimi i módl się za nami. także:3 proste praktyki św. Joanny Beretty Molli, które pomogą ci w życiu rodzinnym
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas. Ojcze z nieba Boże – zmiłuj się nad nami. Synu Odkupicielu świata Boże – zmiłuj się nad nami. Duchu Święty Boże – zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami. Święta Maryjo, módl się za nami Święta Boża Rodzicielko, Święta Panno nad Pannami, Święty Kamilu, Ojcze ubogich i sierot, Patronie chorych i szpitali, Pocieszycielu strapionych, Świecący przykładzie prawdziwej miłości bliźniego, Gorliwy pracowniku dla zbawienia dusz nieśmiertelnych, Ozdobo Kościoła Katolickiego, Kapłanie według serca Bożego, Wielki pokutniku zbłądzeń twojej młodości, Serafinie świętej miłości, Czcicielu krzyża świętego, Wielki dobrodzieju ludzkości, Jasno świecąca gwiazdo świętości, Wierny sługo Najśw. Panny Maryi, Wielki czcicielu pięciu ran świętych, Dobrotliwy nasz pośredniku u tronu Bożego, We wszystkich potrzebach naszych, W cierpieniach i dolegliwościach, W pokusach i walkach życia, We wszystkich utrapieniach naszych, W godzinie śmierci naszej, Który miałeś pałające żądanie umrzeć w służbie chorych, Który żarliwej modlitwie się oddawałeś, Który w cierpieniach i doświadczeniach Bogu się wiernie poddawałeś, Który prawdziwie apostolskie życie prowadziłeś, Który błogosławioną śmiercią żywot zakończyłeś. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam, Panie Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas, Panie Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami, Panie. V. Módl się za nami św. Kamilu. R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych. Módlmy się: Boże, któryś św. Kamila napełnił nadzwyczajną miłością ku chorym i umierającym, prosimy Cię, racz nas dla jego zasług napełnić duchem Twej miłości, abyśmy wroga zbawienia naszego w godzinę śmierci zwyciężyli i koronę niebieskiej sprawiedliwości otrzymali. Przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.
Modlitwy do Nowej Świętej O Boże, który w życiu Twoich świętych objawiasz ludzkości swoje miłosierdzie i czułość, dozwól nam, za wstawiennictwem Świętej Józefiny Vannini doświadczyć Twojej ojcowskiej miłości, aby stawać się w świecie dobrymi samarytanami wobec tych, którzy cierpią. Błagamy Cię o tę łaskę, której tak bardzo potrzebujemy ..... i prosimy Cię, abyśmy mogli dojść do chwalebnego światła Twojego Królestwa obiecanego miłosiernym. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen Modlitwy do św. Kamila Modlitwa za chorych O Święty Kamilu, który pielęgnowałeś chorych z matczyną miłością, spójrz na tych wszystkich którzy cierpią na ciele i na duszy! Spraw by pokrzepieni naszą obecnością złożyli w Bogu nadzieję na uzdrowienie. Niech przez twoje wstawiennictwo Pan, który jest dawcą życia, ochroni ich od zła, przywróci nadzieję, pokrzepi w samotności, da siłę na drodze życia. Uciekamy się do ciebie, o Święty Kamilu, byś rozniecił w nas miłość jaką pałało twoje serce gdy opiekowałeś się nimi w chwilach cierpienia, samotności i bólu. Amen. Modlitwa do Św. Kamila Boże, Ojcze dobroci, Pocieszycielu zasmuconych, któryś św. Kamila we wszystkich cierpieniach i doświadczeniach tak cudownie pokrzepiał i uczyniłeś sługą chorych, prosimy Cię za jego wstawiennictwem, udziel łaski poddania się Twojej woli, wszelkim chorym, cierpiącym, opuszczonym i załamanym duchowo, aby we wszelkich cierpieniach pozostali Tobie wierni i osiągnęli wieczną szczęśliwość w niebie. Przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.
modlitwa do św kamila